Jak zmienia się nasze ciało po śmierci?

08/12/2021

         By odpowiedzieć sobie na to pytanie niezbędna jest odrobina wiedzy o przemianach tkanek następujących tuż po naszej śmierci. Wiedza ta wydaje nam się w pewnym stopniu oczywista i wszyscy zdajemy sobie sprawę, że natura w swoim rytmie odzyska każdy atom, z którego wcześniej zbudowała nasze ciało. To złożony proces prowadzący w konsekwencji do rozpadu naszych tkanek, aby te z kolei mogły rozbić się na poszczególne pierwiastki i jednym słowem obrócić nas w proch. Czas potrzebny na te przemiany uzależniony jest o wielu czynników takich jak środowisko w jakim znajduje się ciało, a dokładniej temperatura, wilgotność, dostęp powietrza oraz mikroorganizmów zewnętrznych, czy też kondycja ciała przed śmiercią.

Początkowa faza procesu. Trupia bladość, plamy opadowe...

Upraszczając, w wyniku utraty równowagi między układami naszego ciała zatrzymane zostają procesy życiowe. Krew płynąca do tej pory pod ciśnieniem w naczyniach, obecna w każdej komórce naszego ciała, po zatrzymaniu się serca, wskutek stopniowej utraty energii oraz działania grawitacji opada naczyniami do tkanek położonych najniżej ciała. Przez całe życie krew zapewniała nam ciepło, blask i koloryt skóry a teraz opuszcza naczynia znajdujące się w wyższych partiach ciała, przemieszczając się ku dołowi. Efektem tego jest wychłodzenie, trupia bladość oraz plamy opadowe będące skutkiem wysycania się tkanek krwią w miejscach, do których "opadła".

To dlatego ciało np. w pozycji leżącej na wznak jest blado-sine, gdyż górne jego partie pozbawione krwi wyraźnie kontrastują z mocną sinizną powłok partii dolnych. 

Rigor mortis - stężenie pośmiertne.

W zależności od ułożenia ciała po śmierci, a należy przypomnieć że nie zawsze umieramy w pozycji leżącej na wznak, plamy opadowe kontrastujące z bladością mogą utworzyć się w każdym miejscu ciała, również na twarzy i dłoniach. Mięśnie obwodowe wskutek przemian chemicznych ulegają po kilku godzinach zesztywnieniu pośmiertnemu (łac. rigor mortis), utrzymującemu się do kilkudziesięciu godzin po śmierci. 

Trudno rozpoznać...

Żuchwa zwykle opada a ciało pod wpływem ciśnienia gazów powstałych wskutek reakcji gnilnych może wypychać płyny z naturalnych otworów ciała. Twarz w wyniku niekontrolowanych przykurczy/rozkurczy mięśni mimicznych staje się trudno rozpoznawalna. Oczy wskutek przykurczu mięśni powiek pozostają często wpół otwarte.

Kręgi kulturowe, religijne i społeczne, ale przede wszystkim ludzka wrażliwość nie pozwalają nam porzucać ciał bliskich. Pragniemy się z nimi godnie pożegnać.

Widok martwego ciała. Nie jesteśmy na to przygotowani.

Uprzedzamy, że widok martwego ciała wyjętego z chłodni po kilkudziesięciu godzinach bez przeprowadzonych odpowiednich zabiegów pośmiertnych, może stanowić dla bliskich widok bardzo przykry, wręcz traumatyczny. Odciska swoje piętno na całe życie. Dzieje się tak, ponieważ kulturę śmierci, z którą od wieków obcowaliśmy na co dzień w domach, zastąpił wszechobecny kult młodości, nowoczesności i piękna. Wypieramy brzydotę i śmierć z naszej świadomości. Nie jesteśmy na nią przygotowani. 

Kto i jak zadba o nas po śmierci?

Nasi bliscy umierają najczęściej w szpitalach, które zgodnie z procedurami zajmują się ciałami zmarłych. Gdy umieramy wskutek wypadku, ciałem natychmiast zajmują się odpowiednie służby oraz zakłady pogrzebowe. Śmierć jest niewidoczna, nieobecna i usuwana z naszej codzienności. Nie zastanawiamy się co aktualnie dzieje się z ciałem naszego bliskiego, kto się nim zajmuje i gdzie aktualnie się znajduje.

Wierzymy i ufamy, że ktoś odpowiedni o niego zadba i zazwyczaj tak się dzieje.

Dlatego niezmiernie ważnym czynnikiem jest odpowiedni wybór zakładu pogrzebowego, który w tym obszarze współpracuje z wykwalifikowanym personelem o odpornym charakterze, nie działającym rutynowo oraz o rozwiniętej empatii w stosunku do bliskich zmarłego.